Rozdział 4

-Dobra, dzwoń do Franka.

-Dlaczego do Franka?

-Bo u niego siedzą.-Odpowiedziałam jakby to było oczywiste.

-Z kont to wiesz???-Gadał jakby mnie nie znał.

-Bo ich znam już z siedemnaście lat, a Frania nawet troche dłużej, więc chyba wiem.

-Dobra, dzwonię.-Chwile później w okienku na środku ekranu pokazał się wkurzony Franie, zwijający się ze śmiechu Nat i Felix z obojętnym wyrazem twarzy.

-Coś ty do cholery zrobiła z moim LFNF-em!!!-Wydarł sie na mnie.

-Przecież ja nic nie zrobiłam-Broniłam sie.

-Leo, błagam cie. Przecież sama dobrze wiesz że Felix by tego nie zrobił, a Naciek jest na to za głupi.

-Ej! wypraszam sobie takie komentarze na mój temat, a poza tym sam dobrze wiesz że jestem Nat, a nie Naciek.-Powiedział to takim tonem, że nawet Felix sie roześmiał.

-Brawo,-roześmiał sie Franek-doprowadziłeś Felixa do śmiechu.-Abby parsknęła. Wszyscy w momencie ucichli.

-Co to było?-Spytał Naciek.

-To Abby.

-Że kto?

-Abby-Skinęłam ręką na dziewczynę, podeszła.-Moja współlokatorka.

-Aha-Odpowiedział Felix-Cześć Abby-Wypowiedział to powitanie po angielsku.

-Cześć chłopaki-Odpowiedziała po polsku-Ja też jestem z polski.

-To fajnie-Powiedział Nat.

-Ale i tak rozmawiajmy po angielsku.

-Dlaczegooooooooooo?-Franek ma niepowtarzalne zdolności do przeciągania głosek jak dzieci w przedszkolu.

-Chodźcie chłopaki-skinęłam na resztę towarzystwa.

-No dobra, niech ci będzie-zgodził sie Nat.

-Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!-Zapiszczał Franek.

-Nie no, znowu-Harry zawrócił oczami.

-Wiesz, z dwojga złego lepiej on niż Leo-Odpowiedział Zayn.

-Nie, to nie wy. Zobaczył pająka na ścianie.-Wyjaśnił Felix.

-No widzisz-Uśmiechnął się Zayn.

-Ale znając Franka to po części też przez was.

-Przecież ja się nie boję pająków.-Zaprotestował Franek.

-Ta jasne-Odpowiedzieliśmy z Natem i Felixem.

-Czyli….

————————————————

Huehuehuehuehuehuehuehuehuehuehuehuhuehuehue. Uwielbiam kończyć w takich momentach. Wiecie, zmieniłam zdanie. Teraz Rozdziały będą krótkie, ale będą dodawane częściej, co wy na to?

Rozdział 3

*****Niall*****

-Chwila, właśnie coś sobie przypomniałam.-Leo złapała się za głowę-Oni mnie po prostu ukatrupią!!!-krzyknęła i pobiegła na górę, podejrzewam że do siebie. Po kilku sekundach wróciła na dół niosąc pod pachą czerwonego laptopa. Usiadła na kanapie, a laptopa położyła na stole. Chwilę sie na niego patrzyła. W końcu Louis spytał.

-Co robisz?

-Poluję na gumoluda.-Odpowiedziała nie odrywając wzroku od laptopa. Jeszce nigdy nie widziałem żeby go aż tak zatkało. Lou milczał przez chwilę, ale ten stan nie potrwał długo.

-Pytam poważnie.-Leo spojrzała na niego ciężkim wzrokiem.

-Przygotowywuję sie na ochrzan.-Odpowiedziała i włączyła urządzenie.

*****Leo*****

-Siemasz!-rozległ się w głośnika wesoły głos Mańka-Co u ciebie Leo?

-Siema. Nic ciekawego.-W tym momencie zauważyłam zdziwione twarze chłopaków, bo Abby przecież świetnie wszystko rozumiała.-Maniek, weź sie przestaw na Angielski.

-Dlaczego?

-Bo tak mi będzie, że tak powiem, wygodniej.-Rzuciłam jedno z moich powalających spojrzeń wprost do kamery.

-No dobra.-powiedział już po angielsku-Niech ci bedzie.

-Dzięki, a teraz odpalaj LFNF.com

-Huehuehuehuehuehue-Zaśmiał sie AI.

-Wiesz, chwilami żałuję że nauczyłam cię tego śmiechu.

-A ja właśnie nie

-Te, z szacunkiem do matki, w końcu to ja cie stworzyłam.

-Czekaj, jeśli ty jesteś Matką, to znaczy że Nat jest Ojcem?

-Przeminę to durnowate pytanie milczeniem, ale trzeba przyznać że poczucie humoru to masz po nim.

-Wiem.

-Mhm, ja też. Nosz kurcze blade odpalaj tego LFNF-a

-No dobra, dobra. Nie denerwuj się.-Uspokajał mnie Maniek. Już po chwili na ekranie pokazał się komunikator w różowe misie, żyrafy, lizaczki i paski.-Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!-To była moja pierwsza reakcja-Co to do cholery jest???!!!

-Moment, właśnie sprawdzam. Najwyraźniej Nataniel i Franciszek włamali się na twoje konto.-Schowałam twarz w dłoniach.

-A to moja wina?-Spytałam wkurzona-Na co czekasz, dawaj moje piłki do kosza.

-Mhm-Chwile po tym moje piłki do kosza były już na pulpicie.

-Dzięki.-odetchnęłam głęboko.-Zaraz im zrobię taki dowcip że popamiętają.-mówiąc to zaczęłam klepać w klawiaturę, jak by to powiedział Franek, z prędkością światła.

-Leo, ja cie prosze…-zaczął Maniek, ale nie dokończył.

-Za późno-powiedziałam z triumfalnym uśmiechem na twarzy wciskając Enter.-Lalki, różowe misie, brokatowe żyrafy i lizaczki na różowym tle obu przygłupów, a dla Murawskiego kilka pajączków gratis.

-Jak chcesz mogę ci nagrać ich reakcję.-Maniek jak widać przeszedł na moją stronę.

-Huehuehuehuehuehuehuehuehuehue. Zemsta absolutna. Ze mną sie nie zadziera.

-A żebyś wiedziała.

—————————————-

Mam nadzieję że sie podobało. Niedługo nastempny. :)

Na Szybko

Cześć. Zanim dodam rozdział chciałabym napisać kilka słów do dziewczyny o nicku ~Werka..xx.

Doceniam twoje dobre chęci i chciałabym z tobą pogadać, ale mam na myśli raczej maila. Mój adres jest w zakładce Kontakt, więc myślę że go znasz. Będę czekać na twojego maila. /Leo

Rozdział 2 (część 3)

-Taka jedna różowa lala z naszej szkoły-usłyszałam za plecami damski głos. Abby, jak zdążyłam wywnioskować po wyglądzie, stała w drzwiach i uśmiechała się do mnie. Rzeczywiście miała dość mocny makijaż, łososiową sukienkę oraz buty i kopertówkę w kolorze sukienki. Moim zdaniem, a nikt go nie szanuje tak jak Franio, bo w ogóle nie potrafi się ubrać, makijaż był trochę za mocny do tak jasnej sukienki, ale o gustach sie nie dyskutuje.

-Ty pewnie jesteś Leo.-powiedziała wyrywając mnie z transu.

-Tak, a ty pewnie Abby.-Odpowiedziałam, po czym odwróciłam się do Nialla-Widzisz, Ona od razu zaczęła mówić Leo, a Ty już któryś raz z rzędu mówisz Leoni.-Wszyscy popatrzyli na mnie dziwnym wzrokiem, tylko Abby się roześmiała. Dopiero po chwili zorientowałam się że powiedziałam to zdanie po Polsku.-Sorry, przyzwyczajenie.-powiedziałam przestawiając się na angielski.

-Nic nie szkodzi, też tak mam.-Odpowiedziała Abby po polsku.-Jeśli twierdzisz że teraz było źle to jutro rano będzie dla ciebie katastrofa.

-To ty jesteś polką???-Nie mogłam wyjść ze zdziwienia.

-No niby tak. Ale mieszkam w Londynie praktycznie od urodzenia, do kraju przyjeżdżam tylko na wakacje.

-Przecież teraz są wakacje.

-No niby tak…

-Ej, to moje powiedzonko-powiedziałam.  Abby zrobiła minę mówiącą „A niby z kont ja mam to wiedzieć”

-Dobra, skończcie bo nic z tego nie rozumiem, i to mnie denerwuje.-Przerwał Liam.

- Nie ważne.-powiedziała Abby przestawiając się na angielski.

-No to spoko.-powiedział Harry.

-Abigail Szarlota Fox-powiedział Liam. Zauważyłam że z trudnością wymawia imię Szarlota. Wymieniłyśmy z Abby porozumiewawcze spojrzenia, ona też to zauważyła.

-Mhm-mruknęła.

-Nie miałaś być na jakiejś super, przez wielkie S, imprezie

-A kto tak powiedział.-Zrobiła minę jakby nie wiedziała o co mu chodzi.

-Ty!!!-powiedzieli wszyscy naraz.

-No niby tak, ale okazało sie że rzadzej imprezy nie ma.

-Znowu-Zdaje sie że Liam nie za bardzo jej wierzył

-Daddy, prosze cie przecież znasz moich znajomych

*****Niall*****

To było bardzo dziwne, Leo najpierw powiedziała coś do mnie, Abby się zaśmiała, a potem jeszcze rozmawiały i też nic nie rozumiałem, nikt nic nie rozumiał. W końcu przerwał im Liam. Leo jest niesamowita, ledwie spotkała Abby, a już zaczęła się z nią dogadywać. Nam zajęło to z tydzień zanim w ogóle zaczeliśmy rozmawiać. Jak ona to robi?

*****Abigail*****

Z kont on sie domyślił. Kurcze pieczone. Nialler jakoś dziwnie patrzy sie na Leo, czuję że coś z tego będzie. Zdążyłam zauważyć że ten blondyn rzadko sie zakochuje. Leo z tego co widzę też niczego sobie, na oko widać że coś trenuje, a po jej stylu można wywnioskować że pół życia spędziła w towarzystwie chłopaków. Ale przynajmniej ma poczucie stylu. Czarne trampki, dżinsy rurki i ta za duża bluza naprawde robią wrażenie. Przydało by sie ich jakoś zeswatać.

*****Liam*****

Znowu. Co ja mam z tą babą. Leo na pierwszy rzut oka wydaje się miła. Po Abby od razu widać że ma zamiar ją zeswatać z Niallem. Szczerze, to jej sie nie dziwię. Widzę jak Nialler na nią patrzy, w sęsie Leo, tymi swoimi wielkimi Lazurowymi gałami.

*****Leo*****

-To co, jemy kolacje.-Zayn przerwał niezręczną ciszę która panowała od dłuższej chwili.-Nie wiem jak wy, ale ja jestem głodny jak Niall po obiedzie.

-Czyli bardzo.-Przetłumaczył blondyn wlepiając w Zayna swoje lazurowe źrenice…

—————————————-

Uf, nareszcie, ta część kończy trylogię drugiego rozdziału. EGZAMIN został napisany dzisiaj rano, więc, tak jak obiecałam, ta część jest, tak na oko, dłuższa od pozostałych, Mam nadzieję że wam się podobała. W przyszłości (za miesiąc, dwa, jeszcze nie wiem) mam zamiar zacząć pisać opowiadanie o przygodach Leo, Nata, Franka i Felixa jeszcze w Polsce, ale już teraz pytam się, czy byli by jacyś chętni do czytania odpowiedzi piszcie w Komentarzach, lub do mnie na tt ( @Bielon_Official ) Czekam na odpowiedzi.

Rozdział 2 (część 2)

Jakoś dowlekliśmy walizki do mojego pokojó.

-No dobra, zaczynamy wycieczkę.-Zatarł ręce.-To jest twój pokój. Naprzeciwko mieszka Liam, na prawo od Liama Louis, a naprzeciwko Louisa Ja, będziemy sąsiadami-Uśmiechnął się.-Chodź na dół

Zeszliśmy po schodach na parter.

-Tu na lewo jest kuchnia, a na prawo salon. Tam w korytarzu, Mieszkają Harry, Zayn i Abby. Jakieś pytania?

-Nie mam wysoki sądzie.-Odpowiedziałam. Popatrzył na mnie pytającym wzrokiem. Z Natem Frankiem i Felixem często tak żartowaliśmy.-Sorki, przyzwyczajenie.

-Nic nie szkodzi. Chodź do salonu, reszta na pewno chce cię poznać.

Weszliśmy do salonu, reszta siedziała na kanapie i oglądała TV. Reszta czyli: Nieogolony szatyn skaczący po kanałach, Loczek gapiący się bezmyślnie w ekran, Brunet jedzący lody widelcem i chłopak w szelkach jedzący marchewki.Na stole stała WIELKA micha bigosu, podejrzewam że należała do Nialla. Zauważyli nas gdy Niall trzasnął drzwiami (po raz drugi).

-O, cześć – powiedział loczek odrywając wzrok od ekranu – szybko sie uwinęliście.

-Szybko? Nie było mnie-spojrzał na zegarek, (zauwarzyłam że nosi go na prawym nadgarstku, tak jak ja)-pół godziny.

-No dobra, bardzo szybko-Uśmiechną się brunet. Niall zawrócił oczami

-Chłopaki, poznajcie Leoni

-Leo-poprawiłam posyłając mu kamienny wyraz twarzy. Ile razy można mówić.

-Leoni, poznaj, ten Loczek to Harry, lepiej nie czochraj jego loczków, ten z pilotem to Zayn, z doświadczenia wiem że zdążyłaś już poczuć jego dezodorant,-rzeczywiście, odkąd weszliśmy do salonu cały czas czułam silną woń teraz już wiem czego.-ten z marchewkami to Louis, sam sie dziwie dlaczego jeszcze nie dostał na nie alergii, ten który je lody widelcem to Liam, panicznie boi się łyżeczek. Chłopaki powiedzcie cześć.

-Siemasz!!!-odpowiedzieli chórem.

-Hej, gdzie Abby.-spytał Nialler rozglądając się po pokoju.

-Zadzwonił do niej znajomy z propozycją jakiejś super, przez wielkie S, imprezy. No to wzieła w 15 min przekopała pół szafy, umalowała sie tak że nawet Sarah i jaj koleżanki by sie nie powstydziły i wyszła.-odpowiedział Liam z obojętnym wyrazem twarzy.

-Kto to Sarah???-spytałam patrząc na Liama…

____________________________________________

No wiem, krótki, ale mam teraz Egzamin i ostro zakuwam. Obiecuję z ręką na sercu że po egzaminie będę dodawała dłuższe. Słowo honoru, ale teraz muszę lecieć. Pa, do nastempnego rozdziału.

 

Pomocy

W tym poście nie będzie opowiadania. Chciałam Was, o ile tego bloga czyta więcej niż jedna osoba, poprosić o pomoc. Nie było trudno wymyślać postacie Leo, Nata, Franka i Felixa, ponieważ osobowości chłopaków wzorowałam ma moich kolegach ze szkoły. Postanowiłam dodać dwie postacie. Jedna będzie miała na imię Abby, druga natomiast będzie osobnikiem płci męskiej o imieniu James. James ma być szkolnym przystojniakiem, podrywaczem. Chciałabym żeby Abby była imprezowiczką i duszą towarzystwa. czekam na wasze pomysły:) Jeszcze jedna informacja. Niedługo piszę Egzamin Szóstoklasisty, więc będę miała mniej czasu żeby pisać następny rozdział. Może troche potrwać zanim go dodam.

A tak poza tym WESOŁYCH ŚWIĄT!!!!!!!!

Rozdział 2 (cześć 1)

Startujemy. Siedzę z moim nowiutkim czerwonym laptopem na kolanach. przez okno widzę oddalające się lotnisko. Dobra Leo weź się w garść. Sięgnęłam do torby, pogrzebałam w niej chwilę wyjęłam zdjęcie z czasów kiedy z chłopakami kończyliśmy gimnazjum. Zostało zrobione przez moją koleżankę tuż po egzaminie gimnazjalisty. Na zdjęciu byłam ja, Nat, Franek i Felix, i w strojach „galowych” (co u mnie oznacza tyle co: czarne dżinsy,trampki białą koszulę i marynarkę) wykrzywialiśmy się do zdjęcia. Uśmiechnęłam się widząc najgłupszą z min Felixa. Schowałam zdjęcie z powrotem do torby, wyciągnęłam słuchawki, podłączyłam, założyłam i pogrążyłam się w myślach

 

****

 

Lotnisko w Londynie. Nic nadzwyczajnego. wezmę taksówkę i dojadę na miejsce. Co do lotu, nic nadzwyczajnego. Bez rewelacji.

 

****

 

Dom jest dość duży (parter i dwa piętra. Oprócz mnie będzie w nim mieszkało sześć osób. Ciekawe, jak ze sobą wytrzymamy. Podeszłam do drzwi, wzięłam głęboki oddech. Zadzwoniłam. Rozległo się ciche „drin”, a ze środka zaczęły dobiegać czyjeś krzki.

-Ona już tu jest!

-A to niby moja wina!

-Tak!

-Dlaczego?!

-Bo cały czas mówiłeś że jej samolot wyląduje wcześniej

-Weź sie ogarnij

-Chłopaki, ja was prosze!!!

Po chwili drzwi się otworzyły i moim oczom ukazał się blondyn mniej więcej mojego wzrostu z grzywką postawioną odrobinę do góry. Miał, jakby to powiedział Felix, lazurowe oczy.

-Cześć-przywitał mnie-Ty pewnie jesteś Leoni.

-Tak, ale mów mi Leo, wszyscy tak mówią,

-A więc, i ja będę tak mówił-puścił do mnie oko-Jestem Niall,wejdź.-przesunął się aby przepuścić mnie w drzwiach. Weszłam ciągnąc za sobą dwie walizki,

-Daj, pomogę ci-powiedział blondyn biorąc ode mnie jedną z walizek.

-Dzięki

-Nie ma za co-uśmiechnął się-A teraz cię oprowadzę. Zaczniemy od twojego pokoju, za mną-zaczął iść po schodach,ale zorientował się że ciągnie za sobą moją walizkę.-No, przynajmniej nie mieszkasz na drugim piętrze.

——————————————————————————

Heja. To ja Leo. W sensie ta druga co pisze tego bloga ;) Mam nadzieję że się podobało. Przepraszam że taki krótki ale pierwotnie ten rozdział był ze dwa razy dłuższy, więc go trochę skróciłam. Obiecuję że drugą część dodam kiedy tylko będę miała chwilę czasu.

Rozdział 1

Jestem na lotnisku w Krakowie, żegnam się ze wszystkimi: Mamą, Tatą, Natem, Frankiem i Felixem. Wszyscy uparli się żeby pojechać.

-Uważaj na siebie – mówi Mama

-I zadzwoń jak dolecisz – dodaje Tata

-Mamo, Tato nie jestem dzieckiem. Poradzę sobie

-Ale to nie zwalnia cię od tego żeby zadzwonić, do nas też.-włączył się Nat

-Nataniel ma, wyjątkowo, rację.-zgodziła się Mama, a ja posłałam mu pełne pogardy spojrzenie. Nataniel natomiast uśmiechnął się triumfalnie. Moja Mama żadko się z nim zgadza.

-Nie zapomnij o tym że mieszkania obok wynajmuje jeszcze sześć osób których nie znasz nie -nienawidze jego durnego poczucia humoru.

-Nataniel znowu ma rację- Dorzucił swoje trzy grosze Franio.

-Franek. Ostatni raz spokojnie spałeś.

-Już się boje.

-Tacy starzy a tacy niemądrzy.-Felix pokręcił głową.

-Weź wyluzuj. Mamy dopiero 19lat-uciszył go Nat

-Będę tęsknić

-My też!!!- odpowiedzieli jednogłośnie.

-To prezent od nas.-powiedział Nat, a Felix podał mi spore coś zawinięte w papier do pakowania prezentów. Otworzyłam. W środku była czarna tora na laptopa. Popatrzyłam się na nich jak na mądrych inaczej. Przecież ja nie mam laptopa.

-A to od nas.-mówiąc to Tata podał mi ciężkie pudełko zawinięte w identyczny papier.

-Laptop-powiedziałam robiąc wielkie oczy.

-Nie deska przypominająca nowiutki, czerwony nie śmigany laptop ze słuchawkami w zestawie-komentował moją minę Nat.

-Deska ma oczywiście program do komunikacji LFNF.com oraz Mańka na pokładzie- Nie wytrzymał Franio.

-Dziękuję, jesteście cudowni.

-Wiemy-Powiedział milczący od jakiegoś czasu Felix.

-Muszę już iść.

-Zbiorowy przytulas!!!-Krzyknął Felix, zdaje się że jest w wyjątkowo dobrym humorze. Zaczęły się porzegnania.

-Trzym się-Powiedział Franek-Inie myśl że cię nie odwiedzimy w Londynie.

-Będzie git-Usłyszałam od Nata.-Trzym się i zadzwoń.-puścił do mnie oko.

-Trzym się i czekamy na zaproszenie-powiedział Felix.

Ojciec natomiast wykazał się kreatywnością:

-Uważaj na siebie i wracaj szybko bo już tęsknimy.

Uśmiechnęłam się, pocałowałam wszystkich. popatrzyłam się na nich ostatni raz i poszłam do samolotu.

 

Prolog

Tak!!!Udało się.Dostałam się na jedną z najlepszych uczelni w Londynie. Jutro wyjeżdżam. Mam mieszkanie niedaleko centrum. Najtrudniej będzie pożegnać się z przyjaciółmi: Natem (Nataniel Bieńkowski), Frankiem (Franciszek Murawski) i Felixem (FeliX Lewy).Mam nadzieję że o mnie nie zapomną. Oczywiście istnieją takie rzeczy jak Skype, GG, Facebook, Telefon, e-mail,  NK… Ale mi i tak będzie brakowało wygłupów Nata, poczucia humoru Franka i powagi Felixa. Przyjaźnimy się od dziecka, jesteśmy dla siebie jak rodzeństwo, zewsze możemy na siebie liczyć.

Ale gdzie moje maniery. Jestem Leo. Leo Bielon żeby nie było. Mam 19 lat, moim hobby jest koszykówka, jestem, a raczej byłam w poprzedniej szkole, w szkolnej reprezentacji koszykówki. Według moich przyjaciół jestem geniuszem informatycznym, mam talent do łamania zabezpieczeń:). Z natury potrafię być wredna (jeśli mnie wkurzysz), ale ogólnie jestem miła dla innych.

Mam nadzieję że uda mi się znaleźć nowych przyjaciół, i jednocześnie nie stracić kontaktu ze starymi:)