Rozdział 9

*****Leo*****

Ten geniusz Liam myślał że się nie zorientuje że on tam stoi. Chłopak nie ma ani grama wyobraźni.

-I co z tym zrobiłaś.-Spytał blondyn.

-Wiesz,-Trochę trudno było ni o tym opowiadać, osobie którą tak krótko znałam.-każdy ma  w życiu taki moment  kiedy myśli że do niczego sie nie nadaje i oguólnie jest źle. Nat nazwał to „kryzysem wieku mniej niż średniego”. Ale do rzeczy, zrobiłam, a raczej ten debil Nat, umówił mnie z Maćkiem.-Mina Nialla mówiła tylko jedno: What the Fuck?- Taki jeden, mniejsza o to.-Tak, kochany Maciek i te jego cudowne brązowe oczy w których można się zgubić jak w labiryncie.

-Aha-potwierdził.

-Wiesz, byłam zakochana, to chyba tyle w tym temacie.-Ziewnęłam. Cholerna strefa czasowa.-Wiesz, ja już chyba pójdę.

*****Niall*****

Potarła dłońmi kolana i już miała wstać, gdy tknęła mnie pewna myśl.

-Leo.-Zacząłem.

-Tak?

-A nic, nieważne.-Jestem kompletnym debilem.

-No to dobranoc Niall.-Powiedziała wychodząc z pokoju. Popatrzyłem na zegarek.

-Dobranoc? Jest czwarta rano.

-Co nie zmienia faktu że jest ciemno.-Odpowiedziała ze swojego pokoju. Taaaaak, te ściany są zdecydowanie za cienkie.

*****Leo*****

Nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam. Gdy się obudziłam było już po 11. To normalne bo w Polsce obudziłabym się koło 12. Na piżamę założyłam moje śpiochy (patrz w dół) a na nogi kapcie. Włożyłam ręce do kieszeni i poszłam do kuchni. Przy stole siedzieli już Liam,  Louis, Harry, Abby i Niall równie zaspany jak ja. Me Gusta, siedzenie do czwartej rano.

-Cześć.-powiedziałam siadając przy stole.

-Cześć-Odpowiedzieli wszyscy na raz.

-Gdzie jest reszta?-Spytałam.

-Zayn układa włosy, a Liaś jeszcze śpi,-odpowiedział Lou.-w końcu dziś jego święto.

*****Harry*****

Zrobiła minę typu WTF!?

-Jakie święto?-Spytała patrząc na Lou.

-No, dzisiaj jest 29 Sierpnia.-Odpowiedział.

-Ahaaaaaaaaaaaaaaa. Dalej nie kapuje o co chodzi.

-Liam ma dzisiaj urodziny.-Abby przerwała tą nudną konwersację.

-A z kont ja to niby miałam wiedzieć!?-Uznałem że trzeba się usunąć z tego pomieszczenia.

-To ja lepiej pojadę kupić tort.-powiedziałem zabierając z blatu kluczyki do samochodu i już miałem wyjść gdy Leo złapała mnie za ramie.

-Stój i ani mi się rusz.-powiedziała, wzięła kartkę i zaczęła coś na niej bazgrać. Skończyła i podała mi kartkę.

-Nie kupuj tortu, tylko to.-przeczytałem kilka rzeczy z listy i popatrzyłem się na nią.-Wiem co robię, wbrew pozorom.-Te ostatnie dwa słowa ledwo słyszalnie wymruczała pod nosem.

-Okej.-powiedziałem i wyszłem.

*****Abby*****

Usiadła przy stole i przetarła dłońmi twarz.

-Zrobić ci tosty i kakałko?-Spytał Lou. Pokiwała głową.

-Mi też zrób-powiedział ledwo żywy Niall.

-To pobiegnij za Harrym i powiedz żeby kupił chleb tostowy, bo już cały zeżarłeś.-Odpowiedział wyciągając z opakowania dwie ostatnie kromki.

-Nie chce mi sie.-Odpowiedział żarłok i położył głowę na blacie. Po chwili było już słychać jego chrapanie.

—————————————————————————————–

Hej misiaki!!! Szczerze trochę się zawiodłam na tym konkursie. Wiem że nie mam jeszcze dużo czytelników, ale przynajmniej Werka (Milicz) mogła mi odpisać na mojego Maila.

PS. Czytasz=Komentujesz. Tobie zajmuje tylko chwilę, a mi sprawia tyle radości.