Rozdział 5

-Czyli jesteś naszym fanem?

-Poniekont nie-Franek wyszczerzył usta w jednym z najdurniejszych uśmiechów.

-Moment-Zaczynałam już wszystko rozumieć.-Czyli Franek jest waszym fanem.

-Tak.-Potwierdził Niall

-A Franek jest fanem One Direction.

-Tak.-Potwierdził Franek.

-Czyli, że wy to One Direction.

-Tak!-Potwierdził Lou

-Aha

-I co?-Spytał Harry-Tylko tyle?

-Tak-Potwierdziłam.

-Zero reakcji?

-Tak

-No to może przynajmniej przedstawisz nam kolegów.

-Ten po lewej to Nat, po prawej Felix, a wasz fan to Franio.

-Hejooooooooooooooooooo!!!-Wydarli sie ci debile w polsce.

-Siema!!!-Dobra, cofam to ci w Londynie sie wydarli.

-Co tam u was, debile wy moje-spytałam Nata, Franka i Felixa.

-Wiesz,-Zaczął Nat-Poza tym że doprowadziłaś swą rodzicielkę do, że tak powiem, panicznego gniewu, to nic, wszystko w jak najlepszym porządeczku.

-Że coś ty powiedział?!-Spytałam.

-Powiedział że doprowadziłaś matkę do histerii-Powiedział spokojnym tonem Felix, spojrzał na zegarek i kontynuował-Z tego co wiem wpadnie tu za, 3…, 2…, 1…-Gdy wypowiedział jeden usłyszałam trzask drzwi do pokoju Franka-Czysta psychologia.-Uśmiechnął się Lewy.

-Leo to ty?-Taaak, to z pewnością moja mama.-Żyjesz???, nic ci nie jest???-Abby próbowała ukryć rozbawienie, ale jej się to nie udało, parsknęła śmiechem. Gdyby mój wzrok mógł zabijać, Abby już by nie żyła…

-Tak, to ja, Tak żyję, Nie nic mi nie jest.

-To dobrze, to dobrze.-Uspokoiła się mama.-Dlaczego tak długo nie dzwoniłaś?

-Mamo,-Chwilami tracę do niej cierpliwość.-Ja z polski leciałam dwie z hakiem, tutaj jechałam z pół, i tu jestem z godzinę. A po za tym to my jesteśmy godzinę do tyłu.

Rozdział 4

-Dobra, dzwoń do Franka.

-Dlaczego do Franka?

-Bo u niego siedzą.-Odpowiedziałam jakby to było oczywiste.

-Z kont to wiesz???-Gadał jakby mnie nie znał.

-Bo ich znam już z siedemnaście lat, a Frania nawet troche dłużej, więc chyba wiem.

-Dobra, dzwonię.-Chwile później w okienku na środku ekranu pokazał się wkurzony Franie, zwijający się ze śmiechu Nat i Felix z obojętnym wyrazem twarzy.

-Coś ty do cholery zrobiła z moim LFNF-em!!!-Wydarł sie na mnie.

-Przecież ja nic nie zrobiłam-Broniłam sie.

-Leo, błagam cie. Przecież sama dobrze wiesz że Felix by tego nie zrobił, a Naciek jest na to za głupi.

-Ej! wypraszam sobie takie komentarze na mój temat, a poza tym sam dobrze wiesz że jestem Nat, a nie Naciek.-Powiedział to takim tonem, że nawet Felix sie roześmiał.

-Brawo,-roześmiał sie Franek-doprowadziłeś Felixa do śmiechu.-Abby parsknęła. Wszyscy w momencie ucichli.

-Co to było?-Spytał Naciek.

-To Abby.

-Że kto?

-Abby-Skinęłam ręką na dziewczynę, podeszła.-Moja współlokatorka.

-Aha-Odpowiedział Felix-Cześć Abby-Wypowiedział to powitanie po angielsku.

-Cześć chłopaki-Odpowiedziała po polsku-Ja też jestem z polski.

-To fajnie-Powiedział Nat.

-Ale i tak rozmawiajmy po angielsku.

-Dlaczegooooooooooo?-Franek ma niepowtarzalne zdolności do przeciągania głosek jak dzieci w przedszkolu.

-Chodźcie chłopaki-skinęłam na resztę towarzystwa.

-No dobra, niech ci będzie-zgodził sie Nat.

-Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!-Zapiszczał Franek.

-Nie no, znowu-Harry zawrócił oczami.

-Wiesz, z dwojga złego lepiej on niż Leo-Odpowiedział Zayn.

-Nie, to nie wy. Zobaczył pająka na ścianie.-Wyjaśnił Felix.

-No widzisz-Uśmiechnął się Zayn.

-Ale znając Franka to po części też przez was.

-Przecież ja się nie boję pająków.-Zaprotestował Franek.

-Ta jasne-Odpowiedzieliśmy z Natem i Felixem.

-Czyli….

————————————————

Huehuehuehuehuehuehuehuehuehuehuehuhuehuehue. Uwielbiam kończyć w takich momentach. Wiecie, zmieniłam zdanie. Teraz Rozdziały będą krótkie, ale będą dodawane częściej, co wy na to?

Rozdział 3

*****Niall*****

-Chwila, właśnie coś sobie przypomniałam.-Leo złapała się za głowę-Oni mnie po prostu ukatrupią!!!-krzyknęła i pobiegła na górę, podejrzewam że do siebie. Po kilku sekundach wróciła na dół niosąc pod pachą czerwonego laptopa. Usiadła na kanapie, a laptopa położyła na stole. Chwilę sie na niego patrzyła. W końcu Louis spytał.

-Co robisz?

-Poluję na gumoluda.-Odpowiedziała nie odrywając wzroku od laptopa. Jeszce nigdy nie widziałem żeby go aż tak zatkało. Lou milczał przez chwilę, ale ten stan nie potrwał długo.

-Pytam poważnie.-Leo spojrzała na niego ciężkim wzrokiem.

-Przygotowywuję sie na ochrzan.-Odpowiedziała i włączyła urządzenie.

*****Leo*****

-Siemasz!-rozległ się w głośnika wesoły głos Mańka-Co u ciebie Leo?

-Siema. Nic ciekawego.-W tym momencie zauważyłam zdziwione twarze chłopaków, bo Abby przecież świetnie wszystko rozumiała.-Maniek, weź sie przestaw na Angielski.

-Dlaczego?

-Bo tak mi będzie, że tak powiem, wygodniej.-Rzuciłam jedno z moich powalających spojrzeń wprost do kamery.

-No dobra.-powiedział już po angielsku-Niech ci bedzie.

-Dzięki, a teraz odpalaj LFNF.com

-Huehuehuehuehuehue-Zaśmiał sie AI.

-Wiesz, chwilami żałuję że nauczyłam cię tego śmiechu.

-A ja właśnie nie

-Te, z szacunkiem do matki, w końcu to ja cie stworzyłam.

-Czekaj, jeśli ty jesteś Matką, to znaczy że Nat jest Ojcem?

-Przeminę to durnowate pytanie milczeniem, ale trzeba przyznać że poczucie humoru to masz po nim.

-Wiem.

-Mhm, ja też. Nosz kurcze blade odpalaj tego LFNF-a

-No dobra, dobra. Nie denerwuj się.-Uspokajał mnie Maniek. Już po chwili na ekranie pokazał się komunikator w różowe misie, żyrafy, lizaczki i paski.-Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!-To była moja pierwsza reakcja-Co to do cholery jest???!!!

-Moment, właśnie sprawdzam. Najwyraźniej Nataniel i Franciszek włamali się na twoje konto.-Schowałam twarz w dłoniach.

-A to moja wina?-Spytałam wkurzona-Na co czekasz, dawaj moje piłki do kosza.

-Mhm-Chwile po tym moje piłki do kosza były już na pulpicie.

-Dzięki.-odetchnęłam głęboko.-Zaraz im zrobię taki dowcip że popamiętają.-mówiąc to zaczęłam klepać w klawiaturę, jak by to powiedział Franek, z prędkością światła.

-Leo, ja cie prosze…-zaczął Maniek, ale nie dokończył.

-Za późno-powiedziałam z triumfalnym uśmiechem na twarzy wciskając Enter.-Lalki, różowe misie, brokatowe żyrafy i lizaczki na różowym tle obu przygłupów, a dla Murawskiego kilka pajączków gratis.

-Jak chcesz mogę ci nagrać ich reakcję.-Maniek jak widać przeszedł na moją stronę.

-Huehuehuehuehuehuehuehuehuehue. Zemsta absolutna. Ze mną sie nie zadziera.

-A żebyś wiedziała.

—————————————-

Mam nadzieję że sie podobało. Niedługo nastempny. :)

Na Szybko

Cześć. Zanim dodam rozdział chciałabym napisać kilka słów do dziewczyny o nicku ~Werka..xx.

Doceniam twoje dobre chęci i chciałabym z tobą pogadać, ale mam na myśli raczej maila. Mój adres jest w zakładce Kontakt, więc myślę że go znasz. Będę czekać na twojego maila. /Leo

Rozdział 2 (część 3)

-Taka jedna różowa lala z naszej szkoły-usłyszałam za plecami damski głos. Abby, jak zdążyłam wywnioskować po wyglądzie, stała w drzwiach i uśmiechała się do mnie. Rzeczywiście miała dość mocny makijaż, łososiową sukienkę oraz buty i kopertówkę w kolorze sukienki. Moim zdaniem, a nikt go nie szanuje tak jak Franio, bo w ogóle nie potrafi się ubrać, makijaż był trochę za mocny do tak jasnej sukienki, ale o gustach sie nie dyskutuje.

-Ty pewnie jesteś Leo.-powiedziała wyrywając mnie z transu.

-Tak, a ty pewnie Abby.-Odpowiedziałam, po czym odwróciłam się do Nialla-Widzisz, Ona od razu zaczęła mówić Leo, a Ty już któryś raz z rzędu mówisz Leoni.-Wszyscy popatrzyli na mnie dziwnym wzrokiem, tylko Abby się roześmiała. Dopiero po chwili zorientowałam się że powiedziałam to zdanie po Polsku.-Sorry, przyzwyczajenie.-powiedziałam przestawiając się na angielski.

-Nic nie szkodzi, też tak mam.-Odpowiedziała Abby po polsku.-Jeśli twierdzisz że teraz było źle to jutro rano będzie dla ciebie katastrofa.

-To ty jesteś polką???-Nie mogłam wyjść ze zdziwienia.

-No niby tak. Ale mieszkam w Londynie praktycznie od urodzenia, do kraju przyjeżdżam tylko na wakacje.

-Przecież teraz są wakacje.

-No niby tak…

-Ej, to moje powiedzonko-powiedziałam.  Abby zrobiła minę mówiącą „A niby z kont ja mam to wiedzieć”

-Dobra, skończcie bo nic z tego nie rozumiem, i to mnie denerwuje.-Przerwał Liam.

- Nie ważne.-powiedziała Abby przestawiając się na angielski.

-No to spoko.-powiedział Harry.

-Abigail Szarlota Fox-powiedział Liam. Zauważyłam że z trudnością wymawia imię Szarlota. Wymieniłyśmy z Abby porozumiewawcze spojrzenia, ona też to zauważyła.

-Mhm-mruknęła.

-Nie miałaś być na jakiejś super, przez wielkie S, imprezie

-A kto tak powiedział.-Zrobiła minę jakby nie wiedziała o co mu chodzi.

-Ty!!!-powiedzieli wszyscy naraz.

-No niby tak, ale okazało sie że rzadzej imprezy nie ma.

-Znowu-Zdaje sie że Liam nie za bardzo jej wierzył

-Daddy, prosze cie przecież znasz moich znajomych

*****Niall*****

To było bardzo dziwne, Leo najpierw powiedziała coś do mnie, Abby się zaśmiała, a potem jeszcze rozmawiały i też nic nie rozumiałem, nikt nic nie rozumiał. W końcu przerwał im Liam. Leo jest niesamowita, ledwie spotkała Abby, a już zaczęła się z nią dogadywać. Nam zajęło to z tydzień zanim w ogóle zaczeliśmy rozmawiać. Jak ona to robi?

*****Abigail*****

Z kont on sie domyślił. Kurcze pieczone. Nialler jakoś dziwnie patrzy sie na Leo, czuję że coś z tego będzie. Zdążyłam zauważyć że ten blondyn rzadko sie zakochuje. Leo z tego co widzę też niczego sobie, na oko widać że coś trenuje, a po jej stylu można wywnioskować że pół życia spędziła w towarzystwie chłopaków. Ale przynajmniej ma poczucie stylu. Czarne trampki, dżinsy rurki i ta za duża bluza naprawde robią wrażenie. Przydało by sie ich jakoś zeswatać.

*****Liam*****

Znowu. Co ja mam z tą babą. Leo na pierwszy rzut oka wydaje się miła. Po Abby od razu widać że ma zamiar ją zeswatać z Niallem. Szczerze, to jej sie nie dziwię. Widzę jak Nialler na nią patrzy, w sęsie Leo, tymi swoimi wielkimi Lazurowymi gałami.

*****Leo*****

-To co, jemy kolacje.-Zayn przerwał niezręczną ciszę która panowała od dłuższej chwili.-Nie wiem jak wy, ale ja jestem głodny jak Niall po obiedzie.

-Czyli bardzo.-Przetłumaczył blondyn wlepiając w Zayna swoje lazurowe źrenice…

—————————————-

Uf, nareszcie, ta część kończy trylogię drugiego rozdziału. EGZAMIN został napisany dzisiaj rano, więc, tak jak obiecałam, ta część jest, tak na oko, dłuższa od pozostałych, Mam nadzieję że wam się podobała. W przyszłości (za miesiąc, dwa, jeszcze nie wiem) mam zamiar zacząć pisać opowiadanie o przygodach Leo, Nata, Franka i Felixa jeszcze w Polsce, ale już teraz pytam się, czy byli by jacyś chętni do czytania odpowiedzi piszcie w Komentarzach, lub do mnie na tt ( @Bielon_Official ) Czekam na odpowiedzi.

Rozdział 2 (część 2)

Jakoś dowlekliśmy walizki do mojego pokojó.

-No dobra, zaczynamy wycieczkę.-Zatarł ręce.-To jest twój pokój. Naprzeciwko mieszka Liam, na prawo od Liama Louis, a naprzeciwko Louisa Ja, będziemy sąsiadami-Uśmiechnął się.-Chodź na dół

Zeszliśmy po schodach na parter.

-Tu na lewo jest kuchnia, a na prawo salon. Tam w korytarzu, Mieszkają Harry, Zayn i Abby. Jakieś pytania?

-Nie mam wysoki sądzie.-Odpowiedziałam. Popatrzył na mnie pytającym wzrokiem. Z Natem Frankiem i Felixem często tak żartowaliśmy.-Sorki, przyzwyczajenie.

-Nic nie szkodzi. Chodź do salonu, reszta na pewno chce cię poznać.

Weszliśmy do salonu, reszta siedziała na kanapie i oglądała TV. Reszta czyli: Nieogolony szatyn skaczący po kanałach, Loczek gapiący się bezmyślnie w ekran, Brunet jedzący lody widelcem i chłopak w szelkach jedzący marchewki.Na stole stała WIELKA micha bigosu, podejrzewam że należała do Nialla. Zauważyli nas gdy Niall trzasnął drzwiami (po raz drugi).

-O, cześć – powiedział loczek odrywając wzrok od ekranu – szybko sie uwinęliście.

-Szybko? Nie było mnie-spojrzał na zegarek, (zauwarzyłam że nosi go na prawym nadgarstku, tak jak ja)-pół godziny.

-No dobra, bardzo szybko-Uśmiechną się brunet. Niall zawrócił oczami

-Chłopaki, poznajcie Leoni

-Leo-poprawiłam posyłając mu kamienny wyraz twarzy. Ile razy można mówić.

-Leoni, poznaj, ten Loczek to Harry, lepiej nie czochraj jego loczków, ten z pilotem to Zayn, z doświadczenia wiem że zdążyłaś już poczuć jego dezodorant,-rzeczywiście, odkąd weszliśmy do salonu cały czas czułam silną woń teraz już wiem czego.-ten z marchewkami to Louis, sam sie dziwie dlaczego jeszcze nie dostał na nie alergii, ten który je lody widelcem to Liam, panicznie boi się łyżeczek. Chłopaki powiedzcie cześć.

-Siemasz!!!-odpowiedzieli chórem.

-Hej, gdzie Abby.-spytał Nialler rozglądając się po pokoju.

-Zadzwonił do niej znajomy z propozycją jakiejś super, przez wielkie S, imprezy. No to wzieła w 15 min przekopała pół szafy, umalowała sie tak że nawet Sarah i jaj koleżanki by sie nie powstydziły i wyszła.-odpowiedział Liam z obojętnym wyrazem twarzy.

-Kto to Sarah???-spytałam patrząc na Liama…

____________________________________________

No wiem, krótki, ale mam teraz Egzamin i ostro zakuwam. Obiecuję z ręką na sercu że po egzaminie będę dodawała dłuższe. Słowo honoru, ale teraz muszę lecieć. Pa, do nastempnego rozdziału.